Polecani partnerzy·

BT Events: zacząłem od liczb, nie od ładnych tekstów

Case study współpracy z BT Events. Zamiast pisać teksty, najpierw naprawiłem pomiar konwersji, policzyłem sezonowość wyjazdów firmowych i ustawiłem strony pod to, jak ludzie naprawdę szukają.

BT Events organizuje wyjazdy firmowe. Duże, zagraniczne, dla korporacji i sieci sprzedaży. Wziąłem ich SEO i od pierwszego dnia było jasne, że to nie robota w stylu dopisać parę tekstów i czekać na cud. Zacząłem od czegoś, czego z zewnątrz w ogóle nie widać.

Najpierw liczby, potem cała reszta

Pomiar był dziurawy. Konwersje z formularza nie dochodziły do panelu reklam, bo zgody na cookies blokowały wysyłkę danych, a w koncie paliło się na czerwono. Sam formularz działał, leady wpadały, tylko system tego nie widział. To najgorszy stan, jaki może być, bo optymalizujesz budżet na ślepo. Poukładałem zgody i pomiar tak, że dane znowu są prawdziwe. Dopiero od tego zaczyna się jakakolwiek sensowna decyzja, gdzie dołożyć, a gdzie odciąć.

Policzyłem, kiedy klient naprawdę kupuje

Sprawdziłem twarde dane, nie przeczucia. Fraza wyjazdy firmowe ma mało wyszukiwań, ale jedno kliknięcie w reklamie kosztuje od 20 do nawet 50 zł. To nie masówka, to wąski i drogi ruch B2B, gdzie jeden dobry lead jest wart realnych pieniędzy, więc nie ma miejsca na przepalanie. Do tego decyzje o wyjazdach zapadają jesienią, od września do grudnia, a latem jest cisza. Z tego wychodzi konkretny plan: treści publikuję latem, żeby Google zdążył je wypozycjonować na jesienny szczyt. Kto rusza z contentem we wrześniu, jest już kwartał do tyłu.

Strony pod to, jak ludzie szukają

Zamiast jednej ogólnej strony o wyjazdach zbudowałem strukturę pod realne zapytania, regionami i kierunkami. Do każdej dołożyłem konkret, którego szuka człowiek i którego dziś oczekuje Google, czyli koszty, terminy, przykłady realizacji, odpowiedzi na pytania. Poukładałem linkowanie między stronami, dopiąłem mapę strony do indeksu, a z reklam wyciąłem frazy, które tylko przepalały budżet, jak wycieczki dla firm. To zupełnie inny klient niż ten, który zamawia wyjazd incentive dla działu sprzedaży.

Cała ta robota gra pod jedną stronę ofertową, czyli wyjazdy firmowe w BT Events. Tam ląduje ruch, który ma sens, i tam zamienia się w zapytanie od firmy, która naprawdę chce zorganizować wyjazd.

Nie zaczynałem od ładnych tekstów, tylko od tego, żeby w ogóle było wiadomo, co działa. Content, reklama i strona mają robić jedno: dowozić wartościowe zapytanie w opłacalnym koszcie. Reszta to slajdy na spotkanie.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Wracam z konkretną ofertą i audytem obecnego konta w 24h.